Hej!
Dzisiaj chciałabym poruszyć temat niecodzienny na moim blogu.
Często słyszymy, że któraś tam celebrytka powiększyła sobie piersi...
Hmm...
Rzadko się jednak mówi o zabiegach
zmniejszenia
piersi
i o problemach związanych ze zbyt dużym biustem.
Rozumiem operacje plastyczne, które mają na celu korekcję biustu - każda z nas chciałaby mieć idealny, ale co jeżeli nasze piersi sprawiają nam problemy - nie tylko estetyczne, ale również zdrowotne?!
Moim zdaniem wtedy zabieg korekcji jest jak najbardziej wskazany, podobnie twierdzi NFZ, ponieważ refunduje niektóre zabiegi związane z powiększeniem lub zmniejszeniem piersi. Który zabieg się kwalifikuje do refundacji musi ocenić chirurg plastyk po konsultacji, np. z ortopedą czy psychiatrą - wiele różnych czynników ma wpływ na ocenę.
Ja chciałabym mieć mniejszy biust. Serio!
W chwili obecnej kupuję biustonosze w rozmiarze 75 F, o ile udaje mi się taki znaleźć...
A znalezienie biustonosza w moim rozmiarze jeszcze do niedawna graniczyło z cudem :-(
Chociaż teraz, też nie jest kolorowo, a biustonosze w rozmiarze 75 F powoli stają się zbyt płytkie (obwód nadal się zgadza)
Wszystkie ładne, seksowne biustonosze kończą się na rozmiarze 75 D, ba nawet teraz jeszcze mało gdzie uda się dostać biustonosz o większej miseczce, oczywiście przy moim obwodzie.
Do tego dochodzą problemy z kręgosłupem, utrzymaniem prostej postawy.
Mam takie dni, że garbię się, bo od ciężaru biustu bolą mnie plecy :-(
Nie pamiętam, kiedy leżałam wygodnie na brzuchu, kiedy miałam wygodny i seksowny biustonosz - chyba jeszcze w takim wieku, że nie potrafiłam tego docenić.
Niestety nie dla mnie chodzenie bez biustonosza, a bieganie to już katorga.
Ostatnio byłam na zakupach, przeceny w pełni, ale co z tego? Uwielbiam dopasowane sukienki, niestety tam gdzie się mieści biust, to w talii zmieściłabym jeszcze brzuszek ciążowy, a z kolei przy dopasowanym dole i talii nie mieściła mi się góra :-( Musiałam obejść się smakiem...
Nadmiernie rozwinięte piersi są problemem, mówcie co chcecie. U mnie w rodzinie jest to problem od pokoleń i jestem przerażana, ponieważ po ciążach problem narasta.
Swego czasu dużo czytałam na temat operacji zmniejszenia biustu, jednak do tej pory się nie zdecydowałam i nie wiem czy ostatecznie to zrobię...
U mnie nadmiernie rozwinięty biust powoduje różnego rodzaju bóle, same piersi również są nadwrażliwe, są dni, takie jak dzisiaj, kiedy po 30 minutach musiałam zdjąć biustonosz (już lekko przyciasny), bo powodował u mnie ból :-(
Niestety zabieg zmniejszenia piersi jest bardziej skomplikowany od zabiegu powiększenia biustu i rodzi ryzyko zmniejszeniu, a nawet utraty czucia w gruczole piersiowym. Po zabiegu zostają duże blizny 2x15 cm...
Jest to również zabieg bolesny, a ja mam małą tolerancję na ból, tym bardziej, że mimo młodego wieku już kilka operacji przeszłam. Mam też blizny, których przez długi czas nie potrafiłam zaakceptować.
Wiem, że z jednej strony życie i odczuwanie negatywnych skutków zbyt dużego biustu jest mało komfortowe, jednak strach przed operacjami i bliznami na dzień dzisiejszy mnie powstrzymuje, jednak nie wykluczam takiego zabiegu w przyszłości w sytuacji nasilenia się bólu i zwiększenia się piersi (nam 26 lat a piersi nadal mi rosną).
Zdaję sobie sprawę, że zmiana wielkości piersi jest kwestią indywidualną, a każda ingerencja chirurgiczna rodzi ryzyko komplikacji i powikłań. Uważam jednak, że czasem warto jest ponieść ryzyko, zwłaszcza jeżeli brak ingerencji chirurga w konsekwencji pogarsza stan zdrowia, czy dyskomfort fizyczny lub psychiczny.
Czy też macie takie problemy? Jak wy podchodzicie do tematu operacji plastycznych?