niedziela, 7 czerwca 2015

Denko luty + marzec + kwiecień + maj - tasiemiec ;-)

Hej!
Narobiło mi się zaległości denkowych,
więc dzisiaj hurtem prezentuję wyrzutki z ostatnich trzech miesięcy:

1. Luty:


Pianka do rąk Bath&Body Works - kocham za formę i zapach. Od kilku miesięcy zmieniam tylko zapach i czasem kupuję dogłębnie oczyszczające, czyli z delikatnym peelingiem. Tu jesienna wersja limitowana Pumpkin Spice Latte


Olejek Huile Prodigieuse Nuxe.Pięknie pachnie, dobrze nawilża skórę. Już się zaopatrzyłam w 2 kolejne buteleczki - wersję klasyczną i z drobinkami na lato :-) Pełna recenzja tutaj


Ayurveda Line Spirulina Plus - suplement otrzymałam na spotkaniu blogerek w Głogowie.
Po zużyciu stwierdzam, że nie zauważyłam żadnych efektów, ale ja jestem odporna na suplementy.


Pure Collagen - kolejny suplement otrzymany na spotkaniu blogerek w Głogowie
w listopadzie 2014 r.
Tu jestem zaskoczona, bo suplement działa. Recenzja już się ukazała na blogu - tutaj


Żel do twarzy Sylveco zaskoczył mnie swoją wydajnością i efektem. 
Bardzo mi się podobał ziołowy zapach. Obecnie zastanawiam się nad wersją
z rumiankiem...


Batiste - stały element denka, chyba już nie wymaga komentarza, a osobna recenzja dalej się u mnie nie ukazała :-(


Skończyłam ostatnie opakowanie mojego ukochanego toniku malinowego Hallon Splash,
który był produkowany w szwedzkim Trelleborgu, ale niestety został już wycofany :-(


Do kosza powędrował również puder "rozświetlający" L'Oreal, który z rozświetlaniem nie miał nic wspólnego. W sumie nic nie robił, a resztka tak się zbiła, że nawet nie mogłam go już nabrać na pędzel. Bubel jakich mało...


Z żelu do brwi Catrice byłam długo zadowolona, ale na spotkaniu z przedstawicielką marki NYX,
poznałam ich paletkę i przepadła, a że akurat mój żel dobijał dna, od razu zakupiłam :-)
Żel jest dobry dla osób początkujących przy podkreślaniu brwi. W chwili obecnej, gdy poznałam inne produkty, wiem, że nie kupię go ponownie, ale na prawdę polecam, bo jest tani i świetnie się u mnie sprawdził :-)


Zaczęłam powoli zmniejszać swoje zbiory kredek. Mam chyba wszystkie odcienie występujące w Avon :-) Tu akurat mi się skończyła opalizująca, brązowa. Na razie nie planuję zakupu, mam jeszcze kilka innych kredek w kolorze brązu, a ostatnio rzadziej maluję sobie kreski... 


I oczywiście moje nieśmiertelne płatki z Biedronki :-)


2. Marzec


Piankowe mydło Bath&Body Works. Już wyżej opisywałam. Powiem tak,
już chcę kolejne zapachy :-)


Masło do ciała The Body Shop o zapachu marakui. 
Masło jest bardzo przyjemne, zapach utrzymuje się bardzo długo na skórze. Mam
odczucie nawilżenia od rana do wieczora, czasami mi to nawet przeszkadza, bo mam wrażenie, że moja skóra się lepi... Polubiłam się z tym masełkiem, ale nie wiem czy kupię ponownie. Cena nie przystaje do jakości wg mnie. W tej cenie wolę kupić coś naturalniejszego, np. Pat & Rub... 


Seria Anti-Age Organique, jest serią, do której na pewno jeszcze nie raz wrócę. Urzekł mnie zapach i działanie. Włosy długo zatrzymują zapach maski, są odżywione, dociążone i pięknie błyszczą. Nie mam żadnych problemów z ich rozczesaniem czy ułożeniem :-)


Peeling enzymatyczny z glinką z Dermiki kupiłam już jakiś czas temu, z polecenia mojej koleżanki M.
Jednak nie zachwycił mnie on. Działanie bardzo słabe, zero przyjemności z użycia. Ot taki zbędny kosmetyk - maska, który nic nie robi...


Maseczka kolagenowa pod oczy - mój hit pielęgnacji. Mam już nowe opakowanie. Kosztuje grosze, za komplet 30 plasterków/maseczek pod oczy. Pierwsze opakowanie zakupione na próbę na akcji kosmetycznej Biedronki zaowocowało miłością i uwielbieniem.
Żaden inny kosmetyk nie radzi sobie tak dobrze z okolicami moich oczu.
Płatki wygładzają nawet bruzdy, które robią mi się pod oczami. Jedynym minusem jest ich dostępność. Nie wiem czy można je dostać gdzieś stacjonarnie, ja zamawiam przez internet :-)


MaxFactor False Lash Effect Fusion. Pierwsza maskara, która wywiązuje się z obietnic producenta i zapewnia efekt sztucznych rzęs. Nie wiem na czym polega tajemnica, tej maskary, bo nie zauważyłam włókien, ale moje rzęsy po jej zastosowaniu były długie i gęste. Samo pomalowanie rzęs tym tuszem wystarczało za cały makijaż oka :-) 
Na pewno jeszcze wrócę do tego tuszu :-)


Kolejny czyścik Lush dobił dna. Na razie pozostałe trzymam w zamrażarce, ale podejrzewam, że długo nie wytrzymam bez oczyszczania skóry tymi pastami. To już rytuał. Mam na razie kilka produktów, które muszę zużyć, ale już mi brakuje Lushowych wspaniałości :-)


Wiosenna nowość Yankee Candle tak mnie urzekła, że czekam teraz na jakąś ciekawą promocję, żeby zakupić słoik. Jeżeli nie duży, to przynajmniej średni. Pachnie jak zerwane na słońcu maliny.
Pychotka :-)


Skończyłam również bardo lubiany przeze mnie multilipidowy krem z serii A Pharmaceris. Teraz mam co prawda inny, ale nie wykluczam, że do niego kiedyś wrócę. Bardzo dobrze radził sobie z przesuszem mojej skóry i błyskawicznie potrafił ją doprowadzić do stanu używalności, a przy tym mogłam go używać zarówno na noc, jak i na dzień pod makijaż.


Przy zakupie kremu do twarzy, otrzymałam w prezencie krem pod oczy.
Krem do twarzy mnie zachwycił, natomiast krem pod oczy okazał się być przeciętniakiem :-(
Słabo nawilżał, był mało wydajny, przez co bardzo szybko się skończył. Tego kremu na pewno nie kupię sobie sama...


I po raz kolejny płatki Carea :-)


Postanowiłam również zacząć zużywać próbki produktów. Na pierwszy ogień poszła tołpa, która mnie zainteresowała i możliwe że skuszę się na całe opakowanie...


3. Kwiecień:


Zużyłam kolejne opakowanie płynu do higieny intymnej Facelle i już najwyższa pora wybrać się po kolejne :-)


Kolejna pianka Bath&Body Works dobiła mi dana. Najwyższa pora, aby przymierzyć się do kolejnego zamówienia :-)


Skończyłam również Markoański balsam do włosów z Planeta Organica. Szału nie robił, tyłka nie urywał, nie rozumiem zachwytów nad tą marką... Mam jeszcze produkty z innych serii i maski. Zobaczymy jak one się u mnie sprawdzą.


Szampon Planeta Organica z tej samej serii Marokańskiej co balsam również niczym specjalnym nie zaskoczył. Funkcję spełniał - mył, ale zdarzało, że nie radził sobie ze zmyciem naolejowanych włosów i mycie musiałam powtarzać :-( Jak dla mnie to jest nieco za słaby...


Batiste używam ostatnio rzadziej, włosy mniej mi się przetłuszczają, więc rzadziej muszę je ratować pomiędzy myciem.


Kolejny sztyft Rexony również dobił dna. Z uwagi na cieplejsze dni i bluzki bez ramiączek przerzucam się na kulki, ale gdyby ktoś kiedyś wypatrzył tą wersję Rexony, chętnie się dowiem, bo nie mogłam już jej nigdzie znaleźć na półkach...


Zużyła również małe opakowanie płynu micelarnego Dermedic Hydrain. Nie wiem czy zmywa makijaż, używałam zamiast toniku. Delikatny, o przyjemnym zapachu. Mam ochotę na duże opakowanie :-)


Skończył mi się również podkład MaxFactor Whipped Creme. Nie wiem czy jeszcze kiedyś do niego wrócę, mimo że bardzo go lubiłam. Lubię testować nowości i nadal szukam swojego ideału, ale śmietanka do MaxFaktor była mu bardzo bliska. Ładnie stapia się ze skórą, jest niewidoczny, ładnie wyrównuje koloryt, ale nie zakrywa niedoskonałości.


Z płynem micelarnym Garnier było dziwnie. Raz miałam wrażenie, ze to idealny zamiennik płynu micalernego od Biodermy, a za chwilę miałam ochotę wylać go do toalety...
Nie mogę mu odmówić skuteczności, makijaż przy jego użyciu znikał błyskawicznie, ale były chwile kiedy niemiłosiernie przesuszał mi skórę, a oczy piekły i łzawiły...
Na razie kupiłam inną wersję płynu Garniera, zobaczymy, czy się z nią polubię...


4. Maj:


W maju uznałam, że najwyższy czas na zużywanie próbek, które zalegają w mojej szufladzie. Żaden z przetestowanych produktów mnie nie zachwycił. Olejek Nuxe znam i bardzo lubię, więc się nie liczy, a krem LRP Hydreane Legere od dawna jest na mojej chciejliście, więc też go wyłączam :-)
W próbkami, moje nieśmiertelne płatki... Carea :-)


Przetestowałam również kultową już serię Garnier Ultra Doux Olejek z awokado i masło karite. 
Szampon wg mnie niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniał, ale spełniał swoje zadanie i mył włosy.
Domywał nawet samodzielnie robione maski i oleje, ale za to...


odżywka bardzo mi przypadła do gustu :-) Włosy po jej użyciu sprawiały wrażenie grubszych. Były gładkie i przyjemne w dotyku. Nie mogłam się przestać po nich miziać :-) Polecam!


Odżywkę Pantene Pro-V wygrałam w konkursie :-) I jestem bardzo zadowolona, bo miałam uraz do marki po zmianie opakowań i składów. Odżywka jest rewelacyjna! Na pewno jeszcze ją kupię :-) Bardzo się cieszę, że mogłam ją przetestować. Jak na drogeryjny produkt, jest rewelacyjna :-)


Jak Regenerum do paznokci uwielbiam, tak Regenerum do rzęs okazało się w moim przypadku jednym wielkim niewypałem. Po 2 tygodniach rzęsy zaczęły mi na potęgę wypadać. Szybko odstawiłam i powróciłam do Long4Lashes :-)


Mam mieszane uczucia w związku z lekki kremem Sylveco. Na początku byłam z niego bardzo zadowolona, ale z czasem zaczął mi przetłuszczać skórę i pojawiły się nieprzyjemne niespodzianki, a do tego po 2 miesiącach od otwarcia zaczął mi się rozwarstwiać... Nie wiem czy kiedyś jeszcze do niego wrócę...


So Elixir bardzo lubiłam i ostatnio bardzo często używałam, aż zobaczyłam dno :-(
Zapach nieco herbaciany, delikatny, a zarazem z pazurem. Na ciele rozkładał się bardzo ładnie i momentami przypominał Mademoiselle Chanel :-)


W Sklepiku z Marzeniami otrzymałam próbeczkę jednej z nowości - podkładu Colour Caramel. Niestety jakoś nie bardzo mi podpasował, chociaż na konsultacjach makijażowych konsultantka marki wykonała mi nim makijaż i byłam bardo zadowolona :-)


Do zakupów otrzymałam próbki olejku i toniku różanego, jednak mają zbyt intensywne zapachy, co uniemożliwia mi ich stosowanie :-(


Moja pomadka-błyszczyk Celia dobiła do końca swojej daty przydatności i zaczęłą śmierdzieć - ląduje w koszu :-(


Wcierki Teraphy PostQuam mnie zainteresowały, ale nie podoba mi się ich cena :-(


Podobnie jak pomadka Celia, błyszczyk Astora zakończył swój żywot, jednak żałoby po nim nie będzie bo szczęśliwym trafem w moje łapki trafiło kolejne opakowanie w tym samym kolorze  :-)


Również dna dobił korektor Maybelline Affinitone. Bardzo go lubiłam. Krył co miał kryć, a nie robił przy tym maski na twarzy. Nadawał się też do rozświetlania niektórych partii twarzy.
Obecnie używam korektorów innych marek, ale pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę.


Uff! Na dzisiaj koniec. Kto wraz ze mną dobrnął do tego momentu. Łezka mi się w oku kręci z tęsknoty z niektórymi produktami, innym z radością mówię pa pa - w końcu tyle nowości mam do przetestowania :-)

Was zapraszam do komentowania, a ja idę wyrzucić reklamówki z pustymi opakowaniami.
W końcu zrobi mi się trochę miejsca w pokoju :-)


wtorek, 19 maja 2015

Blogowa wyprzedaż

Witajcie!
Wiem, że ostatnio mnie tu mało.
Niestety problemy zdrowotne nie pozwalają mi na spędzanie 
czasu przed komputerem, a posty są pozaczynane i nie mam ich jak dokończyć.
Denko mi si,ę nazbierało i chyba ostatecznie zrobię zbiorczo za cztery miesiące...

Ale dzisiaj nie o tym miało być...
Robiłam porządki w kosmetykach i wystawiłam kilka rzeczy na allegro.
Chętnych zapraszam tutaj: klik

Aukcje w większości od 1 zł. Zapraszam :-)

poniedziałek, 4 maja 2015

Nowości marca i kwietnia - zakupowe szaleństwo :-)

Witajcie!
Co prawda tytuł brzmi groźnie, ale tak na prawdę zakupów nie było wcale tak dużo, tym bardziej, że jest to zbiorczy post, a zamówienie z USA było robione w styczniu. Przekonajcie się same.

Po świętach przyleciała do mnie paczuszka z USA, a w niej podkład Maybelline Dream Wonder, porównywany do najnowszych podkładów typu Air (Sephora, Dior). Po pierwszych testach jestem zadowolona, a do kompletu zamówiłam puder prasowany :-)


 Kiedy zobaczyłam moją wyczekiwaną paletkę Sleek Del Mar Vol. II od razu ją zamówiłam,
a żeby nie było - skoro płacę za przesyłkę to dorzuciłam maskę Kallos, o której ciągle czytam dużo dobrego oraz 2 szampony Batiste, bo zapasy już dobijają u mnie dna :-) 
  

Zobaczcie jakie piękne kolory ma ta paletka! Cudo :-) 
  


W Avon zamówiłam w ofercie demo krem nawilżający Nutra Effects i nową wodę Butterflay.
Do tego kremik różany, którym się niestety rozczarowałam (bez zaskoczenia, czego oczekiwać od kremu za ok. 5 zł?).
Nowa linia Avon ma ciekawe składy (pomimo silikonów), a krem mi krzywdy nie zrobił. Warto się im przyjrzeć bliżej :-)
  

W kolejnym katalogu skorzystałyśmy z koleżanką z oferty demo na kremy Nutra Effects i zamówiłyśmy na spółkę zestaw kremów. Mi przypadły seria matująca i rozświetlająca (chyba na przekór) :-) Na razie nie testowałam, wykańczam pozaczynane :-)


Z inną koleżanką zamówiłyśmy sobie płatki kolagenowe pod oczy PureDerm i Long 4 Lashes - nie ja składałam zamówienie, więc nawet nie wiem z jakiego sklepu zamawiała :-P


 W Rossmannie delikatnie poszalałam. Kupiłam dwa podkłady Bourjois - Helthy Mix odcień 51 i CC 123 Perfect odcień 31, 
od tego puder Silk Edition odcień 52 i róż w odcieniu 37 Rose Pompon również Bourjois
Na dokładkę dorzuciłam kamuflaż Rimmel Lasting - najjaśniejszy


 Drugi tydzień w Rossku skromny - 2 tusze do rzęs Maybelline i Bourjois oraz Long 4 Lashes na zapas :-)
  

W koszyku wylądowały też kulki Dove w zestawie:


 i kulka Garnier, która już powoli dobija dnia :-)


Ostatnie zakupy to wizyta w Sephorze i Doglasie oraz zakup Delikatnego żelu micelarnego do demakijażu oraz dwóch zestawów miniatur Estee Lauder z korektorem i serum naprawczym na noc w cenie 39 zł :-) Bardzo lubię akcje z miniaturami Estee Lauder w Douglasach - można wypróbować drogi kosmetyk przed zakupem pełnowymiarowego opakowania :-)


 Co prawda chciałam w Sephorze nabyć olejek do demakijażu, ale niestety akurat nie było i zadowoliłam się gigantyczną butlą żelu. Bardzo jestem ciekawa, jak się sprawdzi :-)

Znacie te produkty? Nie ukrywam, że dla mnie w większości są to nowości i nie wiem czy się polubimy...

wtorek, 28 kwietnia 2015

Nowości marca

Witajcie!
Jaka u Was pogoda, bo u mnie niespecjalna :-(

Mam teraz więcej wypoczywać, więc siłą rzeczy mam więcej czasu dla bloga.
Gdyby nie ciągły ból żeber i kręgosłupa, byłabym zadowolona...
Więcej czasu - więc mogę w końcu spróbować nadrobić zaległości.

Dzisiaj zapraszam na nowości marca, a kwietniowe już niecierpliwie czekają w kolejce :-)

Marzec był bardzo skromny jeżeli chodzi o zakupy kosmetyczne.
Przynajmniej w moim przypadku :-)
Za to przyszły w końcu świece Yankee Candle zamówione w grudniu :-)


Duży tumbler - Christmas Cookie
Duży słoik Cappucino
Mały słoik - Pumpkin Pie
i 8 samplerów:
- trawa
- brzoskwinia
- paczula
- chleb bananowy
- cydr jabłkowy
- czerwony aksamit
- śliwka
- wiśniowa lemoniada


Przyszło zamówienie z Kokardi.pl,
w nim 2 szampony i balsam do włosów - wersja turecka Planeta Organica
Ajurwedyjska maska do włosów Planeta Organica
Maska Babuszki Agafii
Szampon i odżywka Balea


Z katalogu Avon zamówiłam zestaw z nową wodą perfumowaną Cherish (w zestawie był balsam i dezodorant, który powędrował w świat), wodę perfumowaną Today, Tomorow, Heart i trzy kredki w żywych kolorach - fiolet, róż i zieleń. Będą idealne na lato :-)



niedziela, 26 kwietnia 2015

Pure Collagen - moja opinia po zakończonej kuracji.

Witajcie!
Rzadko jestem teraz na blogu, ale mnóstwo spraw mi spadło na głowę w jednym czasie.
Do tego ja też spadłam - ze schodów i cierpię :-(
Ledwo wyszłam ze szpitala i znów wylądowałam na SORze. 
Jakieś fatum ostatnio nade mną krąży, ale mam nadzieję, że limit pecha na ten rok został już wyczerpany :-)

Dzisiaj zapraszam na zaległą recenzję suplementu Pure Collagen, który otrzymałam do testów na spotkaniu blogerek w Głogowie w listopadzie zeszłego roku.

Od razu się przyznaję, że nie od razu zaczęłam stosować kurację, bo chorowałam, a nie chciałam przyjmować zbyt wielu różnych środków. Suplement zaczęłam stosować w połowie stycznia.


Notatka producenta:
Pure Collagen Suplement Diety
Kolagen utrzymuje prawidłową strukturę i elastyczność skóry.
Witamina C pomaga w prawidłowej produkcji kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania skóry i naczyń krwionośnych.
Pomaga również w regeneracji zredukowanej formy witaminy E.
Witaminy C i E chronią komórki przed stresem oksydacyjnym spowalniając procesy starzenia. 
Ekstrakt z pestek winogron chroni DNA, białka i lipidy przed uszkodzeniem oksydacyjnym.Wykazuje aktywność antyoksydacyjną.


Sposób użycia: doustnie 2 tabletki 2 razy dziennie.
Nie należy przekraczać zalecanej porcji do spożycia w ciągu dnia.


Produkt występuje pod postacią dużych tabletek, ale nie miała problemu z ich połknięciem.
W celu przetestowania otrzymałam 2 opakowania po 100 tabletek, czyli kurację na blisko 2 miesiące.

Po zakończeniu kuracji mogę powiedzieć, że mimo krótkiego czasu, jak na stosowanie suplementu, mogę powiedzieć, że działa. Nie wygładził co prawda zmarszczek mimicznych (wydaje mi się jednak, że są bardziej płytkie), ale nie spodziewałam się cudów, tym bardziej po zaledwie 2 miesiącach kuracji. To, czym mnie zaskoczył jest działanie na mechanizmy wewnętrzne organizmu.

Jeszcze w czasach liceum (kiedy to było?) skręciłam nogę w kolanie i od tamtej pory wiecznie maiłam problemy. Zimą szczególnie, silny ból nie pozwalał mi normalnie funkcjonować.
Przy zażywaniu Pure Collagen, jak by nie było, zimą, po raz pierwszy ból nie był nie do zniesienia. 
Po maść przeciwbólową sięgnęłam tylko 1 raz. Nie musiałam owijać kolana, nie sprawiało mi większych problemów. Jestem zaskoczona i z tego powodu powtórzę kurację w kolejnym sezonie jesienno-zimowym.

Innego działania nie zauważyłam, ale mając 25, prawie 26 lat ciężko mówić o dojrzałej skórze, która wymaga regeneracji, ani zaawansowanych zbiegów, więc ciężko mi powiedzieć, jakby się zachowała skóra o innych potrzebach.

Miałyście styczność z produktem tej marki, a może planujecie zacząć kurację?
Czekam na wsze komentarze :-)